Kathrin: Już pierwszy shake robi różnicę
Trzy miesiące temu zaczęłaś odchudzanie z SHEKO. Co skłoniło Cię do podjęcia decyzji o zrzuceniu wagi?
„Decyzja dojrzewała we mnie już od dawna. W przeszłości próbowałam już różnych sposobów, żeby schudnąć. Postu przerywanego, liczenia punktów, picia koktajli. Nic z tego nigdy się u mnie nie sprawdziło. Przez Instagram odkryłam SHEKO. To był właściwy moment. Moja siostra właśnie trafiła do szpitala, żeby założyć opaskę żołądkową. Nadwaga występuje w naszej rodzinie, a jej operacja otworzyła mi oczy. Nie chcę narażać się na problemy zdrowotne. Zamiast tego chcę zrobić coś dobrego dla swojego ciała.”
Czyli SHEKO wcale nie był Twoim pierwszym koktajlem? Co według Ciebie zrobiło różnicę?
„Pamiętam, jak spróbowałam mojego pierwszego SHEKO i od razu pomyślałam: «Wow, ale to jest pyszne». To był koktajl czekoladowy. Jego naturalnie słodki, zupełnie nie sztuczny smak od razu mnie przekonał i nadal tak jest. Jeszcze kilka dni temu powiedziałam mężowi, że teraz każdego ranka cieszę się na mój koktajl, zamiast – jak dawniej – na jasną bułkę z dżemem”.
Przekonujący smak stał się dla Kathrin początkiem historii sukcesu. Po krótkim czasie zauważyła jednak również, że koktajle nie tylko dobrze smakują, lecz także zapewniają uczucie sytości na długo. Nawet przez cztery godziny nie czuje głodu – przede wszystkim znika u niej ochota na słodycze. Dzięki temu zmiana nawyków jest dla niej wyjątkowo łatwa.
„Tego po prostu nie znałam z innych koktajli ani diet. Nieważne, czego próbowałam, byłam niezadowolona, a z czasem także miałam zły humor. Byłam głodna, nie smakowało mi i w rezultacie brakowało mi motywacji, żeby to kontynuować. SHEKO stosuję już od trzech miesięcy i naprawdę ani przez chwilę nie chciałam z tego zrezygnować”.
SHEKO i codzienność rodzinna? Żaden problem!
Jak obecnie wygląda Twój dzień z SHEKO?
„Zastępuję dwa posiłki koktajlem. Najczęściej śniadanie i kolację. Wspaniałe jest jednak również to, że dzięki SHEKO mam tak dużą elastyczność. Pracuję na pełny etat i mam rodzinę. Kiedy czasami wracam wieczorem do domu, chcę usiąść razem z mężem i dziećmi i zjeść kolację. Wtedy po prostu zmieniam plan i piję mój koktajl w południe w biurze, zamiast przygotowywać go wieczorem.“